Leczenie Lęku czy kontrolowanie symptomu?

Leczenie lęku czy kontrolowanie symptomu? A może pora na pozbycie się w końcu tego lęku?

Leczenie lęku

Leczenie lęku

Do napisania dzisiejszego wpisu skłoniła mnie rozmowa z pewną panią psycholog, która powiedziała wprost: „Nam na uczelni wykładowcy mówią, że fobii czy lęku nie da się usunąć”. Zresztą, to nie pierwszy raz, gdy usłyszałem podobne słowa, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.

Leczenie lęku czy spokój i opanowanie?

Już samo określenie „leczenie lęku” przywołuje w moim umyśle coś niepokojącego. Ktoś leczy, leczy, nieustannie leczy, w końcu trzeba zadać temu komuś pytanie: I co z tego, że leczysz? Przecież nie o to chodzi, by leczyć. Klient nie przychodzi do ciebie po to, byś go leczył. Klient oczekuje, by się pozbyć czegoś, co mu w życiu przeszkadza. On nie chce leczyć swojego lęku. Lęk to nie pies, którym trzeba się opiekować i tresować
go. To reakcja umysłu na jakiś impuls zewnętrzny, na jakąś halucynację, która tworzy się w umyśle podczas określonej sytuacji. Lęk to także oczekiwanie na to, że coś złego, strasznego się stanie. Jest to wyuczona reakcja umysłu. A skoro się jej nauczono to można się jej oduczyć.

Leczenie lęku polegające na tym, że kontroluje się symptom, to nie leczenie, lecz zarządzanie jakimś zachowaniem. Czy to ważne, że człowiek całymi miesiącami, a może i latami będzie się faszerował jakąś chemią, otumaniającą jego zmysły? Dla niektórych widocznie to nieistotne. Kolejną kwestią jest uczenie się panowania nad swoją reakcją. Jeśli ktoś chce się nauczyć, jak panować nad atakiem paniki to życzę powodzenia, osobiście jednak nie rozumiem, po co komu potrzebna tego typu tortura.

Czy leczenie lęku daje jakieś korzyści? Podejrzewam, że u części osób tak, jednak ja sam wolę skupiać się na całkowitym usunięciu lęku, zlikwidowaniu go w ten sposób, by nie pojawiał się już nigdy więcej. Czym to się różni od leczenia? Gdy ktoś uczy się panować nad lękiem, zarządzać nim, lub stosuje leki przytłumiające reakcję emocjonalną to tak naprawdę nadal ten lęk pozostaje. Więc nie ma tutaj mowy o żadnym wyleczeniu. Jeżeli terapeuta traktuje sytuację, w której ktoś nadal odczuwa irracjonalny lęk, ale potrafi już funkcjonować z tym lękiem w społeczeństwie, jako wyleczenie to ja tu czegoś nie rozumiem. Jako wyleczenie mogę potraktować tylko sytuację, w której ktoś, kto pierwotnie bał się pająków, bierze tego pająka na rękę i jest to dla tej osoby neutralnym doświadczeniem. Podkreślam: neutralnym, ewentualnie pozytywnym, a nie polegającym na kontroli i powstrzymaniu się od ucieczki. I takie wyleczenie jest proste do osiągnięcia – czasem zajmuje jedną sesję, czasami trzy, w sumie ostatnio (z niekorzyścią dla mojego portfela) jest to z reguły jedna sesja. Naprawdę nie mogę zrozumieć, jak można skazywać ludzi na wielotygodniową, kilkumiesięczną, a czasem i trwającą kilka lat terapię, która uczy zarządzać lękiem, lub jak można zalecać im zażywanie leków na te lęki.

Dzisiaj znalazłem nową fobie – powiedział z dumą człowiek posiadający tytuł naukowy

Leczenie lęku - farmakologia

Leczenie lęku – tylko nie farmakologia

Ciekawostką jest fakt, że niektóre grupy zawodowe z dzielenia lęku na grupy, podgrupy, rodzaje uczyniły już niemalże dyscyplinę sportową. Jednocześnie sprzedają ludziom nazwy, przyklejają etykietki, ci zaś całkiem nieźle się do nich przywiązują. Przychodzi do mnie klient i stwierdza, że ma arachnofobię, agorafobię, x-fobię. Wtedy – już bezczelnie – pytam go: „Gdzie ją masz? Czy przyniosłeś ją ze sobą w kieszeni?” Czasami następuje tak wielka identyfikacja z problemem po przyczepieniu takiej „łatki”, że osoba identyfikuje się z fobią i mówi; „Jestem agorafobikiem”, „jestem nieśmiały”, itp., itd. A to po prostu zwykły, irracjonalny strach, który można usunąć. Nie
kontrolować, nie zagłuszać lekami, a po prostu całkowicie i bezpiecznie usunąć. Pracując z atakami paniki, fobiami, nieśmiałością, czy lękami, których powody powstania nie były w ogóle klientowi znane, nie wyczułem między nimi żadnej różnicy. Dzielenie lęków na różne działy jest całkowicie zbędne, ponieważ każdy z nich usuwa się w ten sam sposób. Lęk to emocja. Emocja powiązana z czymś, co umysł postrzega jako zagrożenie ale jakiego typu jest to zagrożenie, jakiego rodzaju jest to wyzwalacz – to zupełnie nieistotne. Sytuacja towarzyska, pies lub pająk, to tylko wyzwalacz i nie ma sensu skupiać na tym swej uwagi. Najprościej mówiąc: oddzielasz wyzwalacz od lęku i problem znika, jak gdyby nigdy nie istniał. Kiedyś nauczyłeś się, że te sytuacje występują razem i teraz pora na reedukację twojego umysłu. Jeżeli leczenie lęku ma być skuteczne, to jest to jedyne rozwiązanie, gdyż po takim leczeniu możemy powiedzieć: Jesteś wyleczony.

„A na wykładach usłyszałam ze leczenie lęku jest niemożliwe”

Wykładowcy akademiccy powinni się po prostu wstydzić. Wstydzić swojej niewiedzy. Ich ignorancja, która sprzedawana jest studentom, powoduje, że taki psychiatra, psycholog lub psychoterapeuta nawet nie szuka sposobów, by usunąć czyjąś fobię. Taka osoba kończąc studia jest wytresowana w byciu nieskutecznym, w tym, że się nie da, nie można. I to jest smutne głównie z kilku powodów:

  • Ludzie tracą czas, żyjąc z problemem, którego usunięcie jest tak naprawdę banalnie proste. Oczywiście, gdy zna się odpowiednie metody.
  • Koszt finansowy długotrwałej terapii na ogół bywa znacznym obciążeniem dla naszej kieszeni.
  • Skuteczność zarządzania symptomem. Można się tutaj zastanowić, czy nadal chcesz leczyć lęk, czy też wyleczyć go, usunąć, by zniknął. Czy chcesz dobrze pomagać ludziom czy też być przeciętniakiem i tylko zarządzać symptomem.

About the Author

Leave a Reply 0 comments

Leave a Reply:







Przeczytaj poprzedni wpis:
Afirmacja w autohipnozie która ma celować w emocje

Łatwość z jaką afirmacja może wywołać emocje które przeciwstawiają się „zmianie” jest zadziwiająca. Dzisiaj poświecę kilka minut by na przykładach...

Zamknij