Hipnoza – Ja wiem jak to będzie wyglądać

hipnoza - jak to wygląda

Hipnoza - Ja wiem jak to będzie wyglądać

Ostatnio spotkałem się z ciekawym postrzeganiem hipnozy. Klientka zgłosiła się do mnie z polecenia. Wcześniej wiele dyskutowała ze swoją znajomą (która
jej mnie poleciła) o hipnozie i hipnoterapii. Ta polecajaca mnie klientka miała już swoje doświadczenia związane z hipnozą. Opowiadała swojej znajomej o
swoich odczuciach, wrażeniach, przeżyciach. Znajoma mojej klientki stworzyła w swojej głowie szereg obrazów, wydarzeń, wrażeń, na które oczekiwała podczas sesji hipnozy. Pierwsza uwaga: Gdy ty przychodzisz z oczekiwaniami, które są oparte na doświadczeniach innej osoby, to możesz się poczuć rozczarowany, gdyż doświadczenia przeżycia, wrażenia tamtej osoby, należą całkowicie do niej i mogą być zupełnie inne, niż te jakich ty doświadczysz, mogą również być bardzo podobne.

Klientka polecająca posiadała wspaniałe zdolności wizualne. Pozwalały jej mieć wspaniałe halucynacje wzrokowe podczas różnych etapów hipnoterapii. Nie jest ważne, czy mówimy o regresji, czy o innej pracy za pomocą wyobraźni, ona wiedziała, że była tam i mogła obserwować to wydarzenie, na bieżąco tak jak ono się odbywało – jakby oglądała film z sobą w roli głównej. Jest to spore ułatwienie dla uczestnika hipnozy, ponieważ informacje są łatwiej dostępne. I można powiedzieć, że praca idzie szybciej.

I teraz pojawia się sytuacja, w której dzięki opowieścią na temat przeżyć z sesji jednej osoby, kolejna zaczyna mieć wyobrażenie na temat tego, co się będzie działo. Oczywiście jeszcze zanim zacznie mieć jakikolwiek kontakt z hipnoterapeutą, ma całkowite wyobrażenie, obraz tego, jak sesja będzie przebiegać. powstaje przypadku tej klientki powstało oczekiwanie, że w jej umyśle powstaną równie wspaniałe halucynacje.

I w tym momencie pojawia się mały kłopot. Nie każdy z nas może tak łatwo osiągnąć halucynacje wizualne. Moje własne regresje przebiegały tak, że po prostu widziałem gdzie jestem, nawet jeżeli nie miałem dostępu do informacji wizualnych. Czasami pojawiała się sytuacja, gdzie wyskakiwała u mnie informacja na zasadzie zdjęcia i to było wszystko do czego miałem wizualnie dostęp.

Czy to oznacza że, ja nie mogę mieć halucynacji? Myślę że nie, ponieważ nie raz przeżywałem je spontanicznie podczas autohipnozy. Pojawia się więc pytanie, ile trzeba włożyć pracy w to, by uzyskać u klienta efekt wizualny, który na co dzień nie ma dostępu do tego typu wrażeń. Oraz czy jest sens uzyskiwania takiego efektu, jeżeli można uzyskać potrzebne informacje bez wizualizacji.

Regresując klientkę, obseruję, że jest w jakimś zdarzeniu i odpowiada na pytania przekazując odpowiednie informacje. Jednak dla niej jest coś nie w porządku, ponieważ ona tego nie widzi. Ona tylko czuje odpowiedzi. A mając przeświadczenie po rozmowie z koleżanką, sądzi, że powinna również wszystko widzieć. Zaczyna mieć wątpliwości, czy to co robimy się uda. Słyszę: “Ja nic nie widzę.”

I dopiero po chwili rozmowy klaruje się sytuacja, że oczekiwania były inne, że ona doświadczyła tego w zupełnie inny sposób niż się spodziewała. Żeby w ogóle zapobiegać podobnym sytuacjom. Szczególnie że ja miałem wiedzę, iż klientka jest z polecenia, wystarczy zadać jedno bardzo proste pytanie na samym początku.

Jak sądzisz, w jaki sposób hipnoza zadziała na ciebie, co będziesz czuła?

Posiadając odpowiedz na to pytanie, jesteś w stanie skorygować postrzeganie klientki, na temat tego, co ona myśli na temat hipnozy. Ponadto jeżeli robisz rozmowę wstępną, to warto sprawdzić, czy w postrzeganiu klienta/klientki funkcjonują jakieś idee dotyczące hipnozy, które zaszczepił ktoś przed tobą. Warto więc na sam koniec rozmowy zadać to małe pytanie, by być pewnym, że wszystko jest rozumiane tak, jak ty tego chcesz.

About the Author